|
"Przygotuj psiaka na niemowlaka"

"PRZYGOTUJ PSIAKA NA NIEMOWLAKA"
"Czy dopiero co narodzone dziecko może mieszkać pod jednym dachem z czworonogiem? Czy pies nie stanie się zazdrosny o nowego członka rodziny i nie robi mu krzywdy? Czy maluch będzie narażony na choroby odzwierzęce? To tylko niektóre z wielu pytań, jakie zadają sobie właściciele psiaków, gdy okazuje się, że wkrótce zostaną rodzicami.
    Hurra, będziemy mieli dzidziusia! Wspaniale! - przekrzykujemy się z mężem. Kiedy wielkie emocje trochę opadają, zaczynam się zastanawiać, jak na maleństwo zareaguje nasz olbrzym Baas. - Jakoś go przekonamy - śmieje się Maciek. Ja wcale nie jestem tego taka pewna... Wiem, że przed nami miesiące intensywnej pracy polegającej na przyzwyczajeniu ukochanego leonbergera do obecności małego rywala. Czuję się świetnie, w dalszym ciągu chodzimy więc z psem na lekcje posłuszeństwa. Zależy mi, aby był grzeczny. Baas ma dopiero rok, ale już jest bardzo silny. Zdarza się, że podczas spaceru nie jestem w stanie utrzymać go na smyczy. Dlatego teraz nie wychodzę sama, tylko razem z mężem. Po prostu boję sie, że niespodziewanie wyrwie mi się, gdy zobaczy innego czworonoga. Nawet gdy jego zamiary będą jak najbardziej pokojowe, to i tak niepotrzebnie się zdenerwuję.
    Dużo czasu poświęcamy na ćwiczeni, co przynosi widoczne rezultaty. Baas bez ociągania reaguje na takie polecenia, jak "siad", "leżeć", "zostań". Uczymy go też spokojnego witania się z gośćmi. Żadnego skakania i lizania po twarzy. Udało nam się doprowadzić do sytuacji, że na polecenie pies idzie we wskazane miejsce i pozostaje tam, dopóki go nie odwołamy. - Co teraz będzie z Baasem? - pyta mnie koleżanka, kiedy dowiaduje się o mojej ciąży. - Jak to? - nie bardzo rozumiem. - No, jak się urodzi wasze dziecko, to pewnie będziecie musieli oddać tego wielkoluda. Przecież jest siedliskiem bakterii i zarazków. Poza tym może zrobić krzywdę dzidziusiowi - wyjaśnia. Tłumaczę jej, że owszem mam wiele obaw dotyczących wychowania dziecka i psa, ale w ogóle nie biorę pod uwagę możliwości oddania pupila. Wiem, że niektórzy tak robią. Boją się o swoje dziecko, ale często ich obawy są nieuzasadnione. Jednak po tych krytycznych uwagach koleżanki jeszcze bardziej przykładam się do szkolenia Baasa.
PIERWSZE ZMIANY
    Wieczorami siadam na kanapie i czytam książki. Wtedy pies leży u moich stóp i spokojnie odpoczywa. Ostatnio zauważyłam, że chętnie kładzie łeb na moim brzuchu. Może to zbieg okoliczności, a może rzeczywiście coś wyczuwa... Zakazaliśmy psu wchodzenia do naszej sypialni, bo tam ma spać dzidziuś. To ważne, aby psiak przyzwyczaił się do zmian już teraz. Wchodzimy do pokoju, każąc psu usiąść przed drzwiami, albo wysyłamy go na jego posłanie. Staramy się, by dla niego to było wydarzenie specjalne i przyjemne. Do tego służą smakołyki i ulubione zabawki.
    Według Andrzeja Kłosińskiego, behawiorysty i specjalisty terapii i zachowania zwierząt, dobrze wychowany pies, znający swoje miejsce i respektujący swoją podporządkowaną wobec ludzi pozycję, nie będzie miał kłopotów z zaakceptowaniem nowego członka rodziny. Ważne jest, by pojawienie się dziecka nie wiązało się z całkowitą rewolucją w dotychczasowym życiu pupila, a przede wszystkim ze zmianą obowiązujących w domu reguł. Jeśli pies ma mieć zakaz wchodzenia do pokoju niemowlęcia, niech ten zakaz obowiązuje na długo, zanim pojawi się ono w domu. Pies przyzwyczajony do bliskiego i stałego kontaktu z opiekunem musi być nauczony przebywania na swoim legowisku i zajmowania się sobą. Sytuacja, w której dziecko nagle zajmie miejsce w ramionach ukochanej pani, może rodzić wiele kłopotów. Kupiliśmy więc zwierzakowi zabawki i uczymy go samodzielności. Gdy pies wskakuje na kolana (co mu się niestety jeszcze zdarza), kładziemy sobie na nich lalkę i nie pozwalamy, by ją lizał czy szturchał łapą.
    Specjaliści radzą, żeby przyzwyczaić psa do widoku dziecka i dziecięcych akcesoriów. Postawiliśmy więc już w pokoju łóżeczko i włożyliśmy tam duża lalkę. W ciągu dnia poświęcamy parę minut na zajmowanie się nią. Posypujemy pudrem, nacieramy oliwką, aby pies miał szanse poznać nowe zapachy i czynności. Zwariowaliśmy? Wcale nie! To nieduży wysiłek z naszej strony, a mam nadzieję, że starania przyniosą oczekiwane rezultaty. Mało tego! Nagraliśmy taśmę z odgłosami, jakie wydaje niemowlę i puszczamy ją Baasowi. Na początku bardzo się dziwił i niepokoił. Teraz już nie zwaraca na nie specjalnej uwagi. Przeczytałam również, że jeśli zwierzak do tej pory sam otwierał drzwi, konieczna będzie wymiana klamek na okrągłe gałki.
WIZYTY ZNAJOMYCH
    Kilka dni temu odwiedzili nas znajomi z czteromiesięczną córeczką. Bardzo byliśmy ciekawi, jak Baas zareaguje na małego gościa. Przed wyznaczoną godziną spotkania poszliśmy z psiakiem na długi spacer, aby się wyszalał. Gdy znajomi zadzwonili do drzwi, mąż przytrzymał Baasa na smyczy, głaskał go za uchem, co leoś uwielbia, i kazał mu grzecznie siedzieć. Psiak trochę się wyrywał, ale Maciek konsekwentnie mówił mu, aby pozostał w tej pozycji. Poprosiliśmy, aby najpierw wszedł sam ojciec dziewczynki. Baas bardzo się ucieszył odwiedzinami, merdał ogonem i oczywiście chciał wskoczyć na ręce. Skarcony słownie, powstrzymał się od tego nagłego gestu radości. Po chwili próg przekroczyła znajoma z niemowlęciem. Pies już był wyraźnie mniej podekscytowany ich widokiem, ale z ciekawością przyglądał się nowemu przybyszowi. Maciek cały czas trzymał psa, gdyby ten zbyt gwałtownie chciał zbliżyć się do maluszka. Za swoje eleganckie zachowanie Baas został nagrodzony smakołykami i sowicie wyczochrany. Po kilku minutach wrócił na posłanie i bawił się swoimi zabawkami, nie zwracając na nas uwagi. Ożywił się dopiero wówczas, gdy dziewczynka zaczęła płakać. Podszedł sprawdzić, co ię dzieje, ale uspokojony naszym opanowanym głosem, wrócił na posłanie. To spotkanie zdecydowanie złagodziło obawy, jak Baas potraktuje nasze niemowlę. Inaczej się zachowywał, gdy przyszli inni znajomi z pięcioletnim synkiem. Psiak prawie oszalał na widok chłopca! Miał wreszcie fantastycznego kolegę do zabawy. Traktował go jak szczenię. Franek nie bał się naszego pupila, choć ten był od niego dwa razy większy. Psiak zaczepiał go łapą, lizał. Przez cały czas obserwowaliśmy ich zabawę. Na szczęście zachowanie Baasa nie miało nawet cienia agresji. Psiak pozwalał Frankowi na wiele...
[Dalej...]
|