|
"Lekcje nieufności" 
Kiedy spotykamy psa szczególnie nieufnego, w pierwszej chwili podejrzewamy zwykle, że ktoś go źle traktował. Nie musiało tak jednak być. Czasem silny stres, np. wypadek samochodowy, prowadzi do tego, że pies, który wcześniej był niezbyt pewny siebie, staje się strachliwy. Przyczyną może być słaba socjalizacja, czyli brak różnorodnych doświadczeń między czwartym a szesnastym tygodniem życia. Liczy się to, z iloma osobami szczeniak miał wtedy pozytywny kontakt oraz ile różnych sytuacji i środowisk poznał: czy bywał na ruchliwej ulicy, na dworcu, targowisku; czy jechał tramwajem, samochodem? Oczywiście nieprzyjemne doświadczenia zebrane w tym czasie również pozostawiają trwały ślad.
Na bojaźliwość psów wpływają także predyspozycje genetyczne, odziedziczone po przodkach. Nieufność, której często oczekują włściciele i która wpisana jest nawet w wiele wzorców ras, tak naprawdę oznacza obawę przed ludźmi, ktora staje się bazą do rozwoju fobii, zwłaszcza jeśli zwierzę ma za sobą traumatyczne przeżycia.
SEKRETY WABIENIA
Zasady postępowania z lękliwymi zwierzętami są takie same, bez względu na to, czy chcemy zwabić przybłędę, nawiązać kontakt z przygarniętym, ze schroniska "nieszczęściem" czy zmniejszyć strach przed obcymi u własnego psa, kupionego w renomowanej hodowli.
Po pierwsze, musimy zademonstrować, że nie stanowimy dla psa zagrożenia:
- nie patrzymy na psa (jeśli już, to ukradkiem, kątem oka); bezpośrednie spojrzenie może on odebrać nawet jako groźbę
-siedźmy lub kucajmy (chodzi o sprawieniee wrażenia, że się jest jak najmniejszym) bez ruchu
-jeśli musimy się poruszyć, to ruchy powinny być bardzo spokojne, wręcz powolne
Po drugie, postarajmy się, by pies skojarzył naszą obecność z przyjemnością:
-początkowo przynośmy jedzenie i oddalajmy się na tyle, aby zjadł; przy pierwszych próbach być może w ogóle będziemy musili odejść, żeby odważył się tknąć pokarm
-następnie poczekajmy, aż zje, stopniowo podchodząc coraz bliżej
-wreszcie zacznijmy rzucać jedzenie z niewielkiej odległości, a z czasem spróbujmy podawać je z reki.
Pamiętajmy, że na żadnym etapie oswajania nie można patrzeć wprost na psa. Nie spieszmy się! Jeśli chcemu, aby nabrał do nas zaufania. musimy uważać, żeby go nie przestraszyć.
Jeśli bezdomny pies jest na tyle nieufny, że nie udaje się go zwabić za pomocą jedzenia, można spróbować podać mu leki, które pozwolą go złapać. Decydując się na takie rozwiązanie, trzeba zdawać sobie sprawę, po jakim czasie występuje i jak długo utrzymuje się efekt kliniczny konkretnego środka. Chodzi o to, żeby pies nie zniknął nam z oczu, zanim lek zacznie działać. Naraziłoby go to bowiem na niebezpieczeństwo związane z wywołaną przez ten środek dezorientacją lub wręcz niemożnością normalnego poruszania się. Informacje te trzeba uzyskać od lekarza weterynarii, który przepisze odpowiedni preparat.
LĘK PRZED SMYCZĄ
Gdy pies znaleziony na ulicy lub wzięty ze schroniska boi się opiekunów, nasze postepowanie jest podobne. Musimy tylko dostosować powyższe zasady do warunków domowych.
Po pierwsze, okazujmy mu..... brak zainteresowania. Po drugie, starajmy się kojarzyć swoją obecność z przyjemnością jedzenia, regulując dystans tak, żeby pies był w stanie spokojnie podejść do miski. NA przykład można postawić karmę, usiąść w przeciwnym roku kuchni tyłem i udając, że czyta się gazetę, trwać w bezruchu, dopóki nie skończy jeść. Może jednak się zdarzyć, że będzie jadł tylko nocą, gdy wszyscy domownicy spią. Do nawiązywania kontaktu warto wykorzystać smakołyki. Trzeba jednak pamiętać, aby podawać je lub rzucać, nie patrząc na psa. Ograniczmy do minimum powody do stresu. Jeśli konieczne jest wyprowadzanie psa na smyczy, a nie pozwala on opiekunowi w żadnej sytuacji podejść do siebie, można na stałe przypiąć do obroży gładką linkę (bez węzłów ani pętli, żeby nie zaczepiała się o meble). Pozwala to skrócić czas łapania psa do minimum i wyklucza możliwość ucieczki. Jeśli jakiegoś nieprzyjemnego "zabiegu" nie można uniknąć (lub odłożyć do czasu, gdy pies się nieco oswoi), lepiej przeprowadzić go szybko i skutecznie. Przedłużająca się "łapanka", nawet gdy staramy się, żeby przebiegała spokojnie, zwiększa lęk przed ludźmi. Lepiej zatem po prostu chwycić sznurek i łagodnie, ale zdecydowanie wyprowadzić psa z domu. Dzięki lince wszystko trwa któcej, a ponadto nie ma potrzeby wyciągania rąk bezpośrednio w kierunku przerażonego zwierzęcia i dotykania go, a nawet patrzenia na niego, czego mógłby się bać o wiele bardziej niż samego prowadzenia na smyczy. Liczbę spacerów można ograniczyć do miinimum: przez kilka dni nawet tylko dwa razy na dobę, w miarę możliwości co 12 godzin (lub z nieco dłuższą przerwą nocną niż dzienną). Należy natomiast unikać sytuacji, w których podejmuje się próbę wyprowadzenia psa, a potem rezygnuje ze spaceru ze względu na opór zwierzęcia, ponieważ to tylko nasili jego lęk.
STRACH PRZED DOTYKIEM
Tempo powinien nadawać pies. Czekamy, aż nabierze odwagi, aby podejść (choćby tylko od tyłu), powąchać, zjeść smakołyk leżacy blisko nas. Dopiero wtedy możemy podjąć pierwsze próby nawiązywania aktywnego kontaktu. Jeśli pies obawia się dotyku, to trzeba zacząć od miejsc, w których stosunkowo najmniej się broni (zwykle pod brodą, pod uszami, na przedpiersiu) i nagradzać każdy kolejny kroczek. Kontakt fizyczny i tak może pomóc dopiero wtedy, gdy pies go zaakceptuje - wcześniej tylko zwiększa poczucie zagrożenia. Za to jeśli pies go polubi, to szybko odczucia fizyczne staną się nagrodą.
W czasie pracy ze zwierzętami, bez względu na jej cel, zawsze trzeba unikać wzmacniania zachowań niepożądanych. W przypadku psa bojącego się ludzi mogą pojawić się zachowania agresywne, które jeśli będa się powtarzać, utrwalą się i rozwiną. Najczęściej pies czeka lub warczy, gdy pojawia się domownik, którego się boi bardziej niż innych osób. Co wtedy robić?
Przede wszystkim starać się nie zwracać uwagi na psa. Jeśli nie będzie reakcji na agresywne zachowania, powoli zaczną one słabnąć. Można też użyć smakołyków, które niby przypadkiem "spadają" z budzącej strach osoby.
Pracując z lękliwym psem, trzeba zwracać uwagę na jego stan emocjonalny. Jeśli jest bardzo przestraszony, spięty, nieustannie rozgląda się z niepokojem i nie udaje się nawiązać z nim kontaktu wzrokowego ani nie reaguje na głos właściciela - to szanse, że się czegoś nauczy, są nikłe. Pozostaje stopniowo oswajać go ze "strasnym" zjawiskiej, nie dopuszczając do wystapienia strachu - np. uczyć skupiania się na właścicielu zamist na budzącym strach domowniku. W wypadku wielu problemów z zachowaniem związanych z lękiem dobre rezultaty przynosi zastosowanie leków. Pozwalają one zwierzęciu rozluźnić się i uczyć na podstawie pozytywnych doświadczeń. Właścicielowi łatwiej jest nawiązać z nim kontakt - terapia behawioralna staję się możliwa i owocna.
Od Autora:
Tekst p. Joanny Irackiej "Mój Pies" 2/2006
|