|
"Ofiary fanaberii"
"OFIARY FANABERII"
"Choć w Polsce obowiązuje zakaz kopiowania psom uszu i ogonów, w ciągu pół godziny znalazło się kilka klinik gotowych wykonać taki zabieg."
Jarka, właściciela pitbulla, poznałem na jednym z forów internetowych. Mieszka w Szczecinie i pod koniec października napisał:"Pomóżcie, mam trzymiesięcznego pita i chcę mu przyciąć uszy".
    W sieci wybuchła awantura - większość bywalców forum jest przeciwna kopiowaniu. Mimo irytacji internautów Jarek informował kolejno o znalezieniu weterynarza, przeprowadzeniu zabiegu i rekonwalescencji psa.
    W rozmowie z Jarkiem podawałem się za właściciela amstafa, który chce mu skopiować uszy. - Ryzyko jest niewielkie i bez trudu znajdziesz kogoś, kto to zrobi - tłumaczył mi Jarek. - Poza tym nie po to płacimy za psa tyle kasy, aby wyglądał jak kundel.
ŁATWY ZAROBEK
Poinstruowany przez Jarka dzwonię do klinik weterynaryjnych w Warszawie. W większości dużych lecznic lekarze odmawiają wykonania niedozwolonego zabiegu. W lecznicy "Elwet" pani odbierająca telefon informuje mnie: "Jest to zabieg nielegalny".
    - Od kilku miesięcy już prawie nikt się w tej sprawie nie zgłasza - mówi weterynarz z całodobowego Centrum Weterynaryjnego na Targówku. - Wcześniej dzwonili ludzie nieświadomi, że zabieg jest nielegalny, ale czasem świadomość społeczna wzrosła. Inna sprawa, że my nigdy się w tym nie specjalizowaliśmy. Proszę pytać w małych gabinetach.
    W miejszych lecznicach łatwiej o chętnych do przeprowadzenia takiego zabiegu.
- W jakim wieku jest amstaf? - pyta jeden z weterynarzy.
- Dziesięć tygodni.
- To trzeba szybko przyjść, zanim uszy będą zbyt dobrze ukrwione. U mnie kosztuje to od 250 do 300 zł. I to z kołnierzem! - dorzuca na zachętę.
    Inny lekarz na pytanie, dlaczego kopiuje uszy mimo zakazu, opowiada pytaniem:- Wie pan, jak trudno jest się utrzymać małej przychodni weterynaryjnej? I odkłada słuchawkę.
POPYT NA CIĘTE
- Pamiętaj, aby przez pierwsze 48 godzin po zabiegu wychodzić z psemna spacery tylko wieczorem - instruuje Jarek. -Możesz mieć problemy, gdy ktoś zobaczy, że uszy mają otwarte rany.
    Pytam, kto może donieść, ale Jarek nie wie i tylko powtarza to, co powiedział mu... lekarz.
    - Jest zakaz, ale nie jest on przestrzegany - mówi Cezary Wyszyński z organiacji Viva!, która, podobnie jak Stowarzyszenie Empatia, walczyła o wprowadzenie zakazu kopiowania.
    - Nie słyszałem, aby jakiś weterynarz został za to skazany albo chociaż postawiony przed sądem koleżeńskim. Nie sprzyja nam też związek kynologiczny, który nie zajmuje wystarczająco jasnego stanowiska wobec kopiowania.
    Hodowcy kopiowanie uszu uzasadniają brakiem chętnych na szczeniaki. - Połowie miotu kopiuję uszy, a połowie nie - przyznaje hodowca dobermanów. - Część klientów chce dobermana o groźnym wyglądzie, bo to pies pilnujący obejścia.
    O całkowitym poczuciu bezkarności osób przeprowadzających takie zabiegi świadczy też to, że nawet w serwisie aukcyjnym Allegro właściciele psów publicznie informują, że pies ma kopiowane uszy i podają swój numer telefonu, nie obawiając się konsekwencji. "(...) mam do sprzedania szczeniaka rasy American Staffordshire Terrier. Maść biało-beżowa, ma kopiowane uszy, jak widać na zdjęciach(...)"-pisze jeden z nich.
USTAWA NIE MÓWI WPROST?
Weterynarze przeprowadzający zabiegi kopiowania uszu zasłaniają się niejednoznacznością przepisów o ochronie zwierząt. - Ustawa nie mówi wprost o zakazie. Kopiowania zabrania tylko pismo wewnętrzne głównego lekarza weterynarii i prezesa Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej skierowane do lekarzy weterynarii. Nie ma też za to sankcji. Dlatego decyzja, czy kopiować, czy nie, to kwestia sumienia lekarza i właściciela zwierzęcia - tłumaczy jeden z weterynarzy.
    Z taką opinią nie zgadza się główny lekarz weterynarii Krzysztof Jażdżewski, który w piśmie skierowanym do naszego miesięcznika uzasadnia: "Kopiowanie uszu u psów jest zabiegiem kosmetycznym, który ma na celu wyłącznie poprawienie wyglądu psa. Zgodnie z polskim prawem wykonywanie tego zabiegu jest zabronione. Kopiowanie uszu jest zabiegiem lekarsko-weterynaryjnym w rozumieniu ustawy z dnia 21 sierpnia 2005r. o ochronie zwierząt(Dz.U.z 2003r.Nr 106, poz. 1002 ze zm.). Przepis art. 27 ust.1 ustawy z dnia 21 sierpnia 2005r. o ochronie zwierząt(Dz.U.z 2003r.Nr 106, poz. 1002 ze zm.) stanowi, że:>>Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji<<. Wynika stąd, że zabronione jest wykonywanie na zwierzętach zabiegów, których jedynym celem jest poprawienie wyglądu zwierząt".
    Dodaje też, że za wykonywanie takiego zabiegu są przewidziane kary w postaci przepadku mienia, czyli narzędzi, za pomocą których wykonano zabieg, psa oraz kara finansowa w wysokości do 1000 zł.
[Dalej...]
|