|
Moi Podopieczni
W tym dziale opowiem Wam jak każde z moich zwierząt pojawiło się w domu. Zdjęcia moich pupili znajdują się w galerii. Życzę przyjemnej lektury.
Rufio
Rufio jest 10-cio letnim kudłatym kundelkiem. Dostałam go na Mikolaja w 1997 roku. Marzyłam wtedy o piesku i spełniło się. Pewnego dnia przyjechała "niby to na kawkę" koleżanka mojej mamy. Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi i zdjęła kurtkę zobaczyłam na jej rękach malutką czarną kuleczkę. Początkowo myślałam, że po prostu przywiozła go ze sobą, żeby się nim pochwalić. Przez cały czas bawiłam się z nim, byłam po prostu zachwycona, pomimo tego że kilkakrotnie nasiusiał na dywan w moim pokoju ;) Rozpoczęła się głośna rozmowa dorosłych i nagle usłyszałam "Żadnego psa!". Moj tata widocznie nie był zachwycony... Ale w końcu został udobruchany i piesek został. Stał się jego ukochanym pupilkiem... o ironio losu!..Trzeba mu było zmienić imię bo Batman do psa to raczej nie bardzo pasowało. Wołałabym go na dworze a ludzie patrzeli by w niebo :P W tym czasie moim idolem był film o Piotrusiu Panie pt. "Hook". Przywódca zaginionych chłopców miał na imię Rufio. Charakteryzował się czerwonym irokezem. Mój psiak wprawdzie nie miał irokeza ale diablisko małe to z niego było :) (I jest do dzisiaj) Więc zostało - Rufio. Zaraz na początku jego pobytu w naszym domu, ciężko zachorował na nosówkę. Na szczęście udało się go wyleczyć. Bardzo cierpiał podczas leczenia ale dzięki temu żyje. Pozostała mu padaczka. Nie dawano mu nawet 3 lat życia a on dożył 10 i ma się świetnie :) Możecie pooglądać sobie jego pyszczek w galerii :)
Świnki
Cała historia z moimi świnkami ma początek 14 marca 2006 roku. Wtedy to właśnie pod moje skrzydła zawitała Zuzia. Śliczna morska świnka o ubrawieniu brązowo-białym. Pewnego kwietniowego dnia moja kochana chrumka nieznacznie zaokrągliła się po bokach. Początkowo pomyślałam, że chyba przydała by jej się dietka. Ale gdy trzymałam ją na rękach wyraźnie czułam....... ruchy płodów. Wtedy właśnie dotarło do mnie że moja Zuzia będzie mamusią. I tak też się stało. Dnia 9 maja zostałam posiadaczką 4 świnek. Zuziolek urodził troje zdrowych ślicznych maluszków: samiczkę albinoskę (Chmurkę), biało-brązowego samczyka (Karmelka) i samczyka o umaszczeniu tri-color (Fredzia). Cała rodzinka miała się świetnie do momentu kiedy przyszedł czas na odstawienie młodych od matki. Wtedy zapadła decyzja, że trzeba poszukać nowego domu dla jednego z samczyków. Zawsze chciałam mieć świnkę tri-color, więc padło na Karmelka. Nie było problemów ze znalezieniem mu kochającej rodziny. I tak też zostały mi trzy świnki. Fredzia odseparowałam do osobnej klatki a mamusia z córusią zostały razem. Wszystko było pięknie, dopóki Chmurka nie osiągnęła dojrzałości płciowej. Zaczeły się "awantury" w klatce i postanowiłam dla dobra dziewczyn oddać Chmurkę mojemu chłopakowi. Przyjął ją z otwartymi ramionami. I dobrze. Ma przynajmniej kochającego właściciela. A mnie pozostały dwie świnki. Bardzo się cieszę, że są u mnie, że są zdrowe i pełne ochoty do zabawy. Oby jak najdłużej :)
Tosia
Tosia jest panią szczurek :) Mieszka u mnie juz od roku. Przeurocze zwierzątko. Musiałam przekonać do niej rodzinkę ale udało się! Ahh ten mój dar...Poszłam do sklepu z zamiarem kupna szczurka w towarzystwie mojego chłopaka i ... specjalisty...jego kuzynki Kasi. To była najbardziej odpowiednia osoba, która mogła pomóc wybrać zdrowego i ruchliwego malca. Tak też się stało. W klatce było ich sporo ale tylko Tosia była odważna i wyszła Kasi na ręce. Pospacerowała sobie, zwiedziła wszystkie zakamarki, które ją ciekawiły i to sprawiło, że ją wybrałam. Chciałam mieć szczurka o takich cechach. Jestem zadowolona z tego wyboru do dzisiaj, gdyż Tosia daje mi ogromnie dużo radości. Jest kochana! :)
[Dalej...]
|